Rozdział V
27. I przybyli na drugi brzeg morza, do kraju Gerazeńczyków. A gdy wyszedł z łodzi, natychmiast, z grobowców wybiegł mu naprzeciw człowiek we [władaniu] ducha nieczystego, który miał mieszkanie w grobowcach. I nawet kajdanami nikt już nie mógł go związać, gdyż wielokrotnie był zakuty w dyby i kajdany, i rozrywał kajdany i kruszył dyby i nikt nie miał siły go ujarzmić. I przez całą noc i dzień przebywał w grobowcach i w górach, krzyczał i tłukł się kamieniami. I zobaczywszy z daleka Jezusa, przybiegł i pokłonił się jemu i krzyknąwszy głosem wielkim powiedział: Co masz do mnie (co mnie i tobie), Jezusie synu Boga najwyższego? Zaklinam cię na Boga (Bogiem), abyś mnie nie dręczył. Powiedział mu bowiem: Wyjdź, duchu nieczysty, z tego człowieka! I pytał go: Jakie [jest] twe imię? Powiedział mu: Na imię mi Legion, gdyż jest nas wielu. I bardzo go prosił, aby nie odsyłał ich z tego kraju.
Pasło się zaś tam przy górze duże stado świń. I poprosiły go mówiąc: Poślij nas w te świnie, abyśmy w nie weszli. I zezwolił im. Po wyjściu, te duchy nieczyste weszły w świnie; i ruszyło stado, około dwóch tysięcy, w dół urwiska do morza i utopiły (udusiły) się w morzu. A pasący je uciekli i rozgłosili [to] w mieście i po polach. I przyszli zobaczyć to, co się stało. I przyszli do Jezusa i zobaczyli opętanego siedzącego, ubranego i przy zdrowych zmysłach (zachowującego rozsądek), tego, który miał legion, i przestraszyli się. Ci, którzy widzieli, opowiedzieli [o tym], jak to się stało z opętanym i o świniach. I zaczęli prosić go, aby odszedł z ich granic. I gdy wsiadał do łodzi, opętany prosił go, aby [mógł] z nim być. I nie pozwolił mu, lecz powiedział: Idź do swego domu, do swoich, i opowiedz im, jak wiele Pan dla ciebie zrobił i [jak] zmiłował się nad tobą. I odszedł i zaczął głosić w Dziesięciogrodzie, jak wiele Jezus dla niego uczynił, i wszyscy dziwili się.
28. I kiedy znowu Jezus przeprawił się w łodzi na przeciwną [stronę] i był nad morzem, zgromadził się wokół niego wielki tłum. I przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair, i kiedy go zobaczył, upadł do jego stóp. I usilnie błagał go, mówiąc że: Moja córeczka kona (ma się ostatecznie, czyli bliska jest ostatecznemu tchnieniu). Przyjdź, włóż na nią ręce, aby ocalała i żyła. I poszedł z nim.
I towarzyszył mu wielki tłum i ściskali go [ludzie]. I kobieta, która od dwunastu lat miała upływ krwi i dużo ucierpiała od wielu lekarzy, i wydała wszystko, co miała, a nic jej nie pomogło, lecz raczej pogorszyło się, kiedy usłyszała o Jezusie, podeszła w tłumie z tyłu i dotknęła jego płaszcza. Mówiła bowiem, że: Jeśli dotknęłabym choćby jego płaszcza, będę uratowana. I natychmiast wysuszyło się źródło jej krwi, i poczuła ciałem, że została wyleczona z tej dolegliwości. I natychmiast Jezus poznał, że wyszła z niego moc, obrócił się [dookoła] w tłumie powiedział: Kto dotknął mojego płaszcza? I powiedzieli do niego jego uczniowie: Widzisz ściskający cię tłum i mówisz: Kto mnie dotknął? I rozglądał się, aby zobaczyć tę, która to zrobiła. Zaś przestraszona i drżąca kobieta, wiedząc, co się jej stało, podeszła, padła przed nim i powiedziała mu całą prawdę. On zaś powiedział jej: Córko, twoja wiara uratowała cię. Idź w pokoju i pozostań wolna (zdrowa) z tej swojej dolegliwości.
Kiedy jeszcze mówił, przyszli [ludzie] od przełożonego synagogi i powiedzieli: Twoja córka umarła. Dlaczego jeszcze trudzisz (szarpiesz) nauczyciela? Zaś Jezus dosłyszał to powiedziane słowo, powiedział do przełożonego synagogi: Nie bój się, tylko wierz! I nie pozwolił nikomu towarzyszyć sobie, poza Skałą i Jakubem i Janem, bratem Jakuba. I przyszli do domu przełożonego synagogi. Zobaczył zamęt i wielu płaczących i lamentujących. I wszedłszy powiedział do nich: Dlaczego robicie zamęty i płaczecie? Dziecko nie umarło, lecz śpi. I wyśmiewali go. On zaś wyrzuciwszy wszystkich, wziął z sobą ojca i matkę dziecka oraz tych, którzy z nim [byli], i wszedł tam, gdzie było dziecko. I chwyciwszy silnie rękę dziecka, powiedział do niej: Talita kum! Co się tłumaczy: Dziewczynko, mówię ci, podnieś się. I dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I zdumieli się natychmiast zdumieniem wielkim. I przykazał im z naciskiem, aby nikt się o tym nie dowiedział i powiedział, aby dano jej jeść.