Rozdział VI

 

 

29. I wyszedł stamtąd i przyszedł do swojej ojczyzny, i towarzyszyli mu jego uczniowie. I kiedy nastał szabat, zaczął nauczać w synagodze, i wielu słuchających zdumiewało się i mówiło: Skąd on (jemu) to [ma]? I co to za mądrość, która jest jemu dana, i takie moce, które dzieją się przez jego ręce? Czy nie jest on cieślą, synem Marii i  bratem Jakuba, Józefa i Judy i Szymona? I czy jego siostry nie są tu, przy nas? I widzieli w nim powód do obrazy. I powiedział im Jezus: Prorok doznaje szacunku, jeśli nie jest w swojej ojczyźnie, pośród swoich krewnych i w swoim domu. I nie był w stanie dokonać tam nawet jednego dzieła mocy, tylko na kilku niemocnych włożył ręce i uzdrowił ich. I dziwił się z powodu ich niewiary.

KOMENTARZ

 

30. I obchodził okoliczne wsie i nauczał. I przywołał dwunastu i zaczął ich wysyłać po dwóch, dając im władzę nad duchami nieczystymi. I nakazał im, aby niczego nie zabierali na drogę, prócz laski; ani chleba, ani torby, ani monety (miedzi) w pasie, lecz by zawiązali sandały i nie przywdziewali dwóch tunik. I powiedział im: Gdziekolwiek wejdziecie do domu, tam pozostawajcie aż stamtąd wyjdziecie. A jeśli w którymś miejscu nie przyjęliby was, ani nie wysłuchaliby was, wychodząc stamtąd strząśnijcie pył, ten spod waszych stóp, na świadectwo dla nich. I wyszedłszy głosili, aby zmieniali myślenie, i wyrzucali wiele demonów, i namaszczali oliwą wielu niemocnych i uzdrawiali [ich].

KOMENTARZ

 

31. I usłyszał [o Nim] król Herod, gdyż jego imię stało się znane i mówiono: Jan, który chrzcił, powstał z martwych i stąd dokonują się w nim dzieła mocy. Inni zaś mówili, że jest [to] Eliasz. Inni zaś mówili, że jest [to] prorok — jak jeden z proroków. Usłyszawszy to Herod, mówił: To Jan, któremu ja ściąłem głowę, on powstał. Sam zaś Herod wysławszy [żołnierzy], schwytał Jana i związał go w strażnicy z powodu Herodiady, żony swego brata Filipa, gdyż ją poślubił. Jan bowiem mówił Herodowi: Nie wolno ci mieć żony twego brata. Herodiada natomiast odczuwała niechęć (miała urazę) do niego i chciała go zabić, ale nie mogła. Herod bowiem bał się Jana. Wiedząc, że to człowiek sprawiedliwy i święty, ochraniał go. A kiedykolwiek go słuchał, odczuwał wielki niepokój, jednak słuchał go chętnie. Nastał jednak odpowiedni dzień, kiedy Herod na swoje urodziny urządził wieczerzę dla swoich dostojników, trybunów  (tysięczników) oraz najważniejszych [osobistości] z Galilei. Gdy weszła córka tej jego Herodiady i zatańczyła, spodobała się Herodowi i spoczywającym wraz z nim [przy stole]. Powiedział król dziewczynce: Poproś mnie, o co chcesz, a dam ci. I przysiągł jej wiele: O cokolwiek byś mnie poprosiła, dam ci, aż do połowy mojego królestwa. I wyszedłszy, powiedziała swojej matce: O co miałabym prosić? Ta zaś powiedziała: O głowę Jana Chrzciciela (chrzczącego). Weszła więc zaraz z pośpiechem do króla i prosiła mówiąc: Chcę, abyś natychmiast dał mi na tacy głowę Jana Chrzciciela. Król zasmucił się, [ale] ze względu na przysięgę i spoczywających wraz z nim [przy stole], nie chciał jej odmówić (odrzucić jej). I zaraz wysłał król kata i rozkazał przynieść jego głowę. Poszedł zatem i ściął mu głowę w strażnicy. I przyniósł jego głowę na tacy i dał ją dziewczynce, a dziewczynka dała ją swojej matce. Gdy usłyszeli [o tym] jego uczniowie, przyszli, zabrali jego zwłoki i złożyli je w grobowcu.

 KOMENTARZ

 

32. I zeszli się wysłannicy przy Jezusie, i opowiedzieli mu wszystko, jak wiele dokonali i jak wiele nauczali. I powiedział im: Chodźcie wy sami osobno na pustynne miejsce i odpocznijcie trochę. Wielu było bowiem przychodzących i odchodzących, i nawet nie mieli czasu na jedzenie. I odpłynęli łodzią na pustynne miejsce, osobno. I zobaczyli ich, jak odpływają i wielu ich rozpoznało, i pieszo ze wszystkich miast zbiegli się tam i przyszli wcześniej od nich. A gdy wyszedł [z łodzi], zobaczył wielki tłum i zlitował się nad nimi, bo byli jak owce nie mające pasterza, i zaczął ich uczyć wielu rzeczy. A gdy nastała późna godzina, podeszli do niego jego uczniowie i powiedzieli: Miejsce to jest puste i godzina już późna, oddal ich, niech idą do okolicznych pól i wsi i kupią sobie coś do jedzenia. On zaś w odpowiedzi powiedział im: Wy dajcie im jeść. A oni powiedzieli do niego: Czy mamy odejść i kupić chlebów za dwieście denarów i dać im zjeść? On zaś powiedział do nich: Ile macie chlebów? Idźcie i zobaczcie. A gdy się upewnili, powiedzieli: Pięć i dwie ryby. I polecił im posadzić wszystkich, grupa obok grupy na zielonej trawie. Rozłożyli się więc, gromada przy gromadzie, po stu i po pięćdziesięciu. I wziąwszy te pięć chlebów i te dwie ryby, spojrzał w niebo, pobłogosławił i połamał chleby, po czym dawał swoim uczniom, aby podawali im; i dwie ryby rozdzielił między wszystkich. I zjedli wszyscy i nasycili się. I zebrali dwanaście pełnych koszy ułomków, i [także] z ryb. Tych, którzy jedli chleby, było pięć tysięcy mężczyzn. I zaraz wymógł na swoich uczniach, aby wsiedli do łodzi i pierwsi popłynęli na przeciwko (drugą stronę) do Betsaidy, aż on odprawi tłum. Po rozstaniu się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić.

KOMENTARZ

 

 33. A gdy nastał wieczór, łódź była na środku morza, on sam zaś na lądzie. A widząc ich, jak się męczyli przy wiosłowaniu, wiatr bowiem był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, idąc po morzu. I chciał przejść obok nich. Oni zaś, gdy zobaczyli go idącego po morzu, pomyśleli, że jest zjawą, i krzyknęli. Wszyscy bowiem zobaczyli go i przestraszyli się (byli poruszeni). On zaś zaraz przemówił do nich i powiedział im: Odwagi, [to] ja jestem. Nie bójcie się! I wszedł do nich do łodzi, i wiatr się uciszył. A oni zaś zaczęli się bardzo, [wręcz] nadzwyczajnie, dziwić w sobie. Nie rozumieli bowiem [tego, co zaszło] z chlebami, gdyż ich serce było skamieniałe.

KOMENTARZ

 

34. A gdy się przeprawili na ląd, przyszli do Genezaret i przycumowali do brzegu. I gdy wyszli z łodzi, [ludzie] zaraz rozpoznali go i obiegli całą tę krainę i zaczęli znosić na posłaniach tych, którzy się źle mieli, tam gdzie, jak słyszeli, przebywał. I kiedy wchodził do wsi albo do miast, albo na pola, kładli na rynkach słabych i prosili go, aby się mogli dotknąć choć skraju jego płaszcza. I ci [wszyscy], którzy się go dotknęli, znajdowali ratunek.

KOMENTARZ

 


Spis treści            Rozdział następny