Muszę przyznać, że jeszcze żadne z doświadczonych przeze mnie cierpień, nie wzbudziło we mnie wątpliwości w miłość Boga. Jednak jako kapłan niejednokrotnie byłem świadkiem wielu tragedii, spotkałem wielu ludzi, którzy doświadczali olbrzymich cierpień. W tych momentach czułem się zawsze bardzo małym i bezradnym. Najczęściej zachowywałem milczenie. Nie było mnie stać na nic więcej jak chwilowe bycie z tymi ludźmi oraz ofiarowanie za nich mojej modlitwy. Kiedy podczas wizyt w szpitalu widziałem ogrom cierpienia chorych oraz ich rodzin, gdy byłem świadkiem rozpaczy najbliższych zmarłego, kiedy ludzie dzielili się ze mną tragicznymi losami swojego życia, jako kapłan i misjonarz głoszący Miłość Wszechmogącego Boga Stwórcy Wszechświata, czułem się niemal winnym tym nieszczęściom. Niejednokrotnie pragnąłem, aby te cierpienia dotknęły raczej mnie, gdyż byłem przekonany, że to byłoby łatwiejsze do zniesienia niż spotkanie z tymi ludźmi. Jak mogę mówić o miłości Boga ludziom, którzy doświadczają tak wielkie zło, którzy tak cierpią? Czy to nie jest bezczelność z mojej strony, brak taktu, czy choćby ludzkiego współczucia? Czy sama rzeczywistość nie zaprzecza moim słowom?
Pomimo doświadczania różnych wątpliwości oraz wielu duchowych problemów, właściwie nigdy nie przestałem wierzyć w to, że Bóg jest zawsze przy mnie i że jest On Miłością. Nigdy nie przestałem wierzyć w to, że Bóg jest także z tymi, którzy doświadczają cierpień i że On ich kocha, że pragnie ich szczęścia. Jednak wydaje mi się, że dobrze rozumiem ludzi, którzy wobec ogromu zła panującego w świecie, wobec ogromu cierpienia, czy to własnego, czy to doświadczanego przez innych, utracili wiarę w miłość Boga, a nawet wiarę w Jego istnienie.
Czy można usprawiedliwić Wszechmogącego Boga, Stworzyciela świata wobec ogromu zła? Czy rzeczywiście można wierzyć w Jego miłość, pomimo doświadczanych cierpień? Dlaczego istnieje zło i cierpienie, jeśli Bóg nas kocha i jest Wszechmocny? Myślę, że są to istotne pytania dla każdego chrześcijanina, jak również dla każdego, kto pragnie wierzyć w Boga, a szczególnie dla tego, kto pragnie wierzyć Bogu, pokładać w Nim pełne zaufanie i powierzyć Mu cale swoje życie. Bez odpowiedzi na te pytania, a przynajmniej bez uczciwej konfrontacji z tym problemem, pozostaniemy tylko na powierzchni wiary, nie będziemy w stanie kochać Boga, ani Mu zawierzyć, będziemy zawsze trzymać Boga na dystans i w konsekwencji nasza wiara nie będzie źródłem życia, ale jakimś balastem, który bardziej przeszkadza niż pomaga.
Jestem przekonany, że misją Jezusa było odpowiedzenie na te pytania. Wierzę, że Jezus przyszedł na ten świat między innymi po to, aby wykazać niewinność Boga, aby odpowiedzieć na skierowane do Boga oskarżenia, które naturalnie narzucają się każdemu cierpiącemu człowiekowi, a także po to, aby wzniecić w naszych sercach miłość do Boga, abyśmy wzmocnieni ufnością do Boga, mogli pokonać wszelkie cierpienie. Pragnę podzielić się różnymi refleksjami, które są bardzo ograniczoną próbą przynajmniej częściowego odczytania tej odpowiedzi.
Refleksje te nie są pracą teologiczną, a jedynie świadectwem mojej osobistej wiary, czy właściwie wyrazem mojego zmagania o zachowanie wiary w Boga, który jest Miłością i Dobrem. Gdyby Bóg nie był takim, jakiego Go poznałem, czyli kochającym nas bezwarunkowo, pragnącym jedynie naszego dobra i szczęścia - nie tylko po śmierci w niebie, ale także teraz już tu na ziemi - to właściwie nie miałbym nic do przekazania ludziom, po prostu nie mógłbym być misjonarzem. Nie mógłbym świadczyć o innym Bogu (np. o takim, który dla naszego dobra zsyłałby na nas choroby, wypadki oraz inne tego rodzaju cierpienia, który dawałby nam szczęście w niebie, ale kosztem obecnego szczęścia, który poprzez strach wpływałby na nasze zachowanie).
Jestem świadomy ułomności prezentowanych tekstów. Jednak zdecydowałem się na uczynienie tego, gdyż mam nadzieję, że przedstawione refleksje pomogą czytelnikom odnaleźć odpowiedzi na przynajmniej niektóre pytania, lub choćby dojrzeć maleńkie światełko w mrokach cierpienia, a co najważniejsze, że pomogą lepiej poznać Boga, pogłębić wiarę w Jego miłość i wzmocnić zaufanie do Jezusa, który sam osobiście jest Odpowiedzią i Światłem. Wierzę, że tylko w Nim i z Nim możemy odnieść pełne zwycięstwo w walce z cierpieniem.