III

WPŁYW „STAREGO JA” NA DZIAŁANIE CZŁOWIEKA

 

 

1. Działanie Starego Ja

 

Pragnienia człowieka są siłą, która stymuluje i ukierunkowuje jego działania. W poprzednim rozdziale został opisany proces, który utworzyły i którym kierowały pragnienia zaspokojenia trzech podstawowych potrzeb. Ponieważ niemowlak nie jest w stanie podjąć świadomego działania, które zaspokoiłoby te potrzeby, nieświadomie wytwarza w sobie potrzeby zastępcze, których zaspokojenie daje poczucie usatysfakcjonowania potrzeb podstawowych, przez co zostaje przywrócona naruszona równowaga emocjonalna. W ten sposób nieuświadomione pragnienie zdobycia symboli bezpieczeństwa, miłości oraz władzy, staje się źródłem siły, która ma decydujący wpływ na działanie człowieka. Gdy intelekt człowieka nie był jeszcze dobrze rozwinięty, pragnienia te były jedyną siłą kierującą zachowaniem człowieka. Jednak sytuacja ta zmienia się wraz z rozwojem intelektualnym.

Prawidłowy rozwój człowieka polega między innymi na tym, że jego działanie staje się coraz bardziej świadome, a przez to coraz bardziej odpowiedzialne. Rozwijający się człowiek stopniowo poznaje siebie oraz otaczający go świat. Jest coraz bardziej świadomy swoich potrzeb, pragnień, żądz oraz swoich możliwości. Wychowanie, edukacja jak również własne doświadczenia są źródłem informacji o tym, jak skonstruowany jest świat, jak funkcjonuje społeczeństwo, w którym żyje. Poznaje, co jest dobre, a co złe, co jest dozwolone, a co zabronione, co jest możliwe, a co niemożliwe. Powoli wytwarzają się w nim różne przekonania, intelektualny światopogląd, którego integralną część stanowi pewna hierarchia wartości. Dojrzały człowiek nie realizuje swoich pragnień, żądz, czy nawet potrzeb automatycznie, nie działa impulsywnie. Swoje wybory, decyzje oraz zachowanie podporządkowuje przyjętemu światopoglądowi. W ten sposób jego działanie, w przeciwieństwie do działania dziecka, staje się świadome oraz odpowiedzialne.

Proces dojrzewania człowieka komplikuje fakt, że pomimo zdobycia nowych przekonań i nowych pragnień, wytworzone w dzieciństwie emocjonalny światopogląd, oraz odpowiadające mu pragnienia, nie znikają. Ciągle w nas pozostają i ukrywając się w naszym wnętrzu, nie tylko domagają się realizacji, ale zmuszają człowieka do zachowania, którego celem jest zdobycie pożądanych symboli bezpieczeństwa, miłości oraz władzy. Jak długo to konkurencyjne źródło napędowe pozostaje w człowieku, tak długo nie będzie on w stanie w pełni realizować swoich świadomych wyborów, a co więcej będzie popełniał czyny, których pragnie uniknąć, które sprzeciwiają się uznanym przez niego wartościom.

Poniższy schemat ilustruje sposób, w jaki „stary”, emocjonalny światopogląd (dla ułatwienia nazwiemy go „starym ja”) realizuje swoje pragnienia oraz zmusza nas do zachowań przeciwnych naszym nowym przekonaniom, świadomie przyjętym wartościom („nowe ja”).

 

Myślę, że każdy zna przypadki, kiedy okazało się, że intencje pewnych ludzi nie były zgodne z ich deklaracjami. Czasami do kościoła, w którym pracowałem, przychodzili ludzie, którzy potrzebowali pieniędzy na alkohol. Jednak najprawdopodobniej byli przekonani, że gdy uczciwie poproszą o pieniądze na ten cel, ich prośba zostanie odrzucona, dlatego mówili, że potrzebują pieniędzy na bilet, albo na jedzenie. Pragnienie pieniędzy było prawdziwe, jednak uzasadnienie tego pragnienia, czyli prezentowana motywacja była niezgodna z rzeczywistością. Tego rodzaju oszustwo, szczególnie popełniana przez inne osoby, jest bardzo łatwo zauważalne. Znacznie trudniej rozpoznać jest oszustwo, które dokonujemy wobec siebie samych, pomimo tego, że w swej istocie niczym nie różnią się od powyższego oszustwa oraz tego, że dokonujemy je wielokrotnie każdego dnia.

Rozpoznanie popełnianego przez siebie oszustwa jest trudne do odkrycia, gdyż najczęściej dokonywane jest ono poza naszą świadomością. Wielu ludzi jest przekonanych, że pomagają innym ludziom całkowicie bezinteresownie, jedynie dlatego, że pomoc innym ludziom uważają za coś dobrego. Jednak w rzeczywistości wielu z nich oczekuje pochwały, czy też uznania, pomaganie innym jest dla nich sposobem na zdobycie mocniejszego poczucia własnej wartości. Wielu ludzi jest przekonanych, że idzie do sklepu, aby nabyć potrzebny towar, a w rzeczywistości nie jednemu człowiekowi chodzi o to, aby obsługa sklepu ubiegała się o jego względy, czy wręcz o uzyskanie „królewskiego traktowania.” Dzieje się tak w przypadku, gdy upragnione przez nasze stare ja uzyskanie uznania, czy też „królewskiego traktowania”, nie jest akceptowane przez nasze nowe ja. Aby stare ja mogło uzyskać naszą zgodę na podjęcie czynów nakierowanych na zdobycie pożądanych symboli bezpieczeństwa, miłości, czy też władzy, musi nadać tym czynom motyw zgodny z przekonaniami naszego nowego ja. W tym sensie nasze uświadamiane motywacje służą najczęściej do maskowania egoistycznej działalności, egoistycznych motywacji naszego starego ja.

Dopóki stare ja zdobywa to, co uważa za potrzebne do zaspokojenia swoich potrzeb (uznanie, pochwałę, akceptację, pieniądze, zdrowie itd.), zachowana jest wewnętrzna równowaga emocjonalna, wszystko wydaje się być w porządku, wydajemy się być szczęśliwi. Człowiek nie zauważa żadnego problemu, jest usatysfakcjonowany swoim zachowaniem, zarówno intelektualnie, na poziomie świadomym jak i emocjonalnie, na poziomie nieświadomym. Jednak, gdy naszemu staremu ja nie uda się zaspokoić swoich potrzeb, jeśli spotka go jakiś zawód, czy też rozczarowanie (2), przeżywamy frustrację (3), która wytwarza różnego rodzaju emocje o zabarwieniu negatywnym (4). Emocje te są zwykle nieproporcjonalnie duże do uświadamianej przyczyny. W tym momencie przyczynę wzburzonych emocji nie widzimy w naszych nierealistycznych pragnieniach, czy też oczekiwaniach, ale w drugim człowieku, w wydarzeniach zewnętrznych. Ludzie, którzy w rzeczywistości kierowani byli motywacjami starego ja, oburzą się na niewdzięczników, którzy nie docenili ich wysiłków i zakończą swoja „bezinteresowną” pomoc, jeśli nie uzyskają pochwały. Natomiast ludzie, wobec których ekspedientka nie zachowa się wystarczająco uprzejmie, nie kupią danego towaru, pomimo tego, że był on zgodny z ich potrzebami, obrażeni opuszczą ten sklep i pójdą do innego, pomimo jego bardziej niewygodnego położenia (za to z lepszą obsługą).

Zwykle wywołane przez frustrację emocje są na początku słabe i dlatego stosunkowo łatwo możemy je stłumić, zepchnąć je do nieświadomości. Człowiek może usiłować stłumić te emocje, gdy nie są one zgodne z uświadamianym systemem wartości, czyli gdy złość, gniew, zazdrość itd. uważane są za zło. Jeśli jednak przyciągną one naszą uwagę, jeśli sprawiają nam przyjemność lub dają pewną satysfakcję, czyli jeśli znajdziemy w nich jakieś upodobanie, nasza podświadomość (6) dostarcza nam różnych komentarzy oraz wyobrażeń (5), które intensyfikują nasze emocje (np. “Nikt mnie nie rozumie!” “Dlaczego to mi się zawsze przydarza?!” „On nic nie potrafi!” „Jak on jest wychowany?!” “Gdybym tylko mógł pozbyć się tego człowieka!” itd.) Zintensyfikowane emocje wywołują z podświadomości mocniejsze komentarze i wyobrażenia, które z kolei jeszcze bardziej intensyfikują nasze emocje. Gdy ten mechanizm zostanie wprowadzony w ruch przeżywamy ciągle wzmagającą się burzę emocjonalną. Początkowa przyjemność powodowana tymi emocjami przemienia się w cierpienie, z którego musimy się wyzwolić.

W tym momencie możemy pójść jedną z dwóch dróg. Możemy podjąć próbę stłumienia tych emocji (8A), zepchnięcia ich do nieświadomości. Może to zająć godzinę, kilka godzin, tydzień, miesiąc lub znacznie więcej czasu. Zależy to między innymi od wielkości emocji, od tego, jak szybko podjęliśmy próbę jej stłumienia, oraz od siły naszej woli. Gdy emocje osiągną poziom, na którym odczuwamy je jako cierpienie, nie jesteśmy w stanie stłumić ich o własnych siłach i potrzebujemy jakiejś pomocy. Może to być na przykład alkohol lub narkotyk, który do pewnego stopnia uśmierzy ból poprzez stępienie naszej świadomości. Może to być także jakieś zajęcie, które pochłonie naszą uwagę lub odciągnie ją od wydarzenia wzburzającego nasze emocje, np. praca, gry komputerowe, hazard, zakupy, telewizja, rozrywka. Czasami może to być nawet modlitwa, czy też działalność apostolska.

Drugą możliwością (8B), jest wynagrodzenie doświadczonego bólu, cierpienia emocjonalnego. Zwykle są to czyny, które natychmiast dostarczają nam przyjemności, czy też satysfakcji. Często jest to wybuch emocjonalny, atak słowny, czy też nawet fizyczny, jedzenie, picie, masturbacja, pornografia, zakupy itp. Może to być także jakiś czyn będący rodzajem zemsty na tym, którego uważamy za winnego, jak obgadanie, zrobienie jakiejś złośliwości, zerwanie kontaktu. Czyny te zależą od wywołanej w nas emocji, a także od tego jak ukształtowane jest nasze stare ja, nasza aktualna osobowość.

Niezależnie od tego, którą drogą pójdziemy, końcowym rezultatem jest zawsze wzmocnienie naszego starego ja. Tłumienie emocji może być o tyle niebezpieczne, że emocje są energią, która spychana do nieświadomości nie znika, ale kumuluje się i kiedyś może wybuchnąć z tak wielką siłą, że nie będziemy mogli jej opanować. Człowiek taki może bardzo zaskoczyć samego siebie oraz swoje otoczenie, które uważało go za spokojnego i opanowanego („Kto by się tego spodziewał?” „Co się stało, przecież to taki opanowany człowiek!?”). Pójście drugą drogą, może rozładować tą energię, ale oczywiście nie rozwiązuje głównego problemu, a wprost przeciwnie pogłębia go. Człowiek taki, na co dzień jest niewolnikiem swoich emocji. Jest w stanie, przynajmniej pozornie, kierować się swoim intelektualnym przekonaniem tylko wtedy, gdy egoistyczne potrzeby starego ja są zaspokajane, czyli gdy ludzie wokół tego człowieka zachowują się zgodnie z jego oczekiwaniem. W przeciwnym razie dokonuje czynów, które jawnie sprzeciwiają się jego świadomemu systemowi wartości.

Najczęściej właśnie wzburzone emocje (np. nerwowość, zazdrość itd.), czy też dokonane pod jej wpływem czyny, za które przeważnie później żałujemy, uważamy za swój problem. Jednak w rzeczywistości są to tylko symptomy, które zdradzają istnienie głęboko zakorzenionego w nas prawdziwego problemu. Problemem tym jest nasz nieświadomy system wartości, nasze nierealistyczne oczekiwania oraz wymagania, czyli nasze stare ja. Bez wyzwolenia się z pod władzy programu na utrzymywanie i przywracanie utraconej równowagi emocjonalnej, nie będziemy w stanie wziąć odpowiedzialności za własne czyny, ani ich kontrolować. Nie będziemy w stanie dokonywać wolnych wyborów. Nawet, gdy włożymy duży wysiłek w to, aby zmienić swoje zachowanie, czy też różne emocjonalne reakcje, może to dać jedynie tymczasowy rezultat. Jednak po pewnym czasie wrócimy do starego sposobu funkcjonowania.

 

 

2. Dalsze konsekwencje działania „starego ja”

 

Uświadomienie sobie tego, jak bardzo destruktywny dla nas samych oraz naszego otoczenia jest nasz emocjonalny program, może pomóc nam w podjęciu decyzji walki z nim. Przy opisie rozwijania się starego ja, jak również przy opisie jego działania zapoznaliśmy się z kilkoma konsekwencjami. Tutaj dokonamy podsumowania i pewnego  rozszerzenia.

 

A.  NIEWOLA.

    Niezależnie od tego, czy świadomie wyznaczony cel jest słuszny, czy też nie, człowiek, który ciągle posiada „stare ja”, nie jest w stanie go osiągnąć. Człowiek nie jest w stanie realizować swojej woli. Jest oszukiwany, jego czyny są ukierunkowany na zdobycie całkowicie innego celu niż świadomie pragnie, a gdy cel ten nie jest osiągnięty, człowiek jest zmuszony do dokonywania czynów sprzecznych z własnym przekonaniami.

 

B. UTRATA MOŻLIWOŚCI OSIĄGNIĘCIA SZCZĘŚCIA

Działanie starego ja nie jest nakierowane na zdobycie szczęścia, a jedynie na uzyskanie emocjonalnej równowagi, poprzez dostarczenie poczucia zaspokojenia potrzeb. Dając poczucie szczęścia, czyli pewną stabilność emocjonalną, pozbawia człowieka możliwości osiągnięcia prawdziwego szczęścia. Działanie starego ja nie zmierza do rozwiązania problemów człowieka, a jedynie do ich ukrycia, a w konsekwencji jeszcze bardziej je pogłębia. Szanse na zdobycie szczęścia stają się coraz mniejsze. Jak długo stare ja ma wpływ na zachowanie człowieka, tak długo osiągnięcie szczęścia jest niemożliwe.

 

C.  MOŻLIWOŚĆ BYCIA STEROWANYM

W celu realizacji swoich pragnień i uzyskania symboli bezpieczeństwa, miłości i władzy, stare ja bardzo często usiłuje manipulować innymi ludźmi. Skuteczność jego poczynań jest uzależniona nie tylko od własnej przebiegłości i własnych wysiłków, ale także od zachowania innych ludzi, od ich reakcji, którą nie zawsze można przewidzieć, ani w pełni kontrolować. Człowiek, którego szczęście, a właściwie poczucie szczęścia jest uzależnione od skuteczności własnych próby manipulacji oraz od reakcji innych ludzi, sam narażony jest na manipulacje.

Jak długo pozostajemy pod kontrolą tego emocjonalnego programu, tak długo inni ludzie będą mogli nami sterować, wpływać na nasz nastrój, a w konsekwencji na nasze zachowanie (ktoś może łatwo zdobyć nasze względy poprzez właściwe podejście do nas, czyli rozpracowanie i zaspokajanie naszych pragnień, lub odwrotnie może wzbudzić w nas wrogość lub złość poprzez uniemożliwienie ich zaspokojenia). Nie będziemy w stanie czynić tego, co właściwe, ale będziemy uzależnieni od sytuacji oraz ludzi, których spotkamy. W podejmowaniu decyzji nieświadomie będziemy kierowali się nie tym, co dobre, co słuszne, ale tym, co zaspakaja nasze nieświadome, emocjonalne potrzeby (W przypadku, kiedy nie lubię człowieka, który zaproponował właściwe rozwiązanie, mogę odrzucić jego propozycję. Gdy podświadomie oczekuję specjalnego traktowania w jakimś sklepie, przestanę chodzić do tego sklepu, jeśli nie będą traktować mnie z szacunkiem i zacznę chodzić do innego, który jest położony w mniej wygodnym miejscu lub ma droższe towary. Zaprzestanę działalność charytatywną, czy też woluntarystyczną, gdy nie otrzymam podświadomie oczekiwanego wynagrodzenia: podziękowania, pochwały, aprobaty itd.) Będziemy ranili naszych ukochanych, gdy nie spełnią oni naszych oczekiwań, których nie znają ani oni, ani nawet my sami.

 

B.  NIEMOŻLIWOŚĆ MŁOŚCI

Żyjąc w niewoli naszego starego ja, jego egoistycznych żądz, nie będziemy w stanie dostrzec rzeczywistych potrzeb i problemów innych ludzi. Zamiast rzeczywiście służyć im, będziemy usiłować wykorzystać ich do zaspokajania naszych urojonych, egoistycznych i ciągle rosnących potrzeb, utrzymując głębokie przekonanie, że działamy dla chwały Bożej i dobra ludzi.

Miłość, której na początku towarzyszy bardzo silne uczucie, emocjonalne pragnienie dobra dla drugiej osoby, może czasowo zagłuszyć stare ja, ale po wygaśnięciu uczuć powraca ono do głosy i ponownie podejmuje rządy.

 

D.  WARUNEK STANIA SIĘ UCZNIEM JEZUSA

Walka z naszymi nieświadomymi motywami jest istotą chrześcijańskiego ascetyzmu. Jeśli nie rozpoznamy i nie podejmiemy walki z naszym emocjonalnym programem na szczęście, nasze stare ja dopasuje się do każdej nowej sytuacji i poza zewnętrznym wymiarem, nic właściwie się nie zmieni. Nawet, jeśli wstąpimy do zakonu, nawet, gdy obejmiemy funkcje w Kościele, czy też wyjedziemy na misję do innej kultury, w krótkim czasie nasze stare ja dostosuje się do tej nowej sytuacji, zapragniemy i będziemy starali się zdobyć symbole bezpieczeństwa, sukcesu, władzy dostępne w miejscu, które będziemy zajmować.

 

E. PROBLEM PRZEBACZENIA

Ponieważ od reakcji ludzi zależy moje usatysfakcjonowanie, moje poczucie szczęścia, jestem od nich uzależniony. Kiedy mnie zranią, czyli nie dostarczą tego, co od nich oczekuję, lub wręcz zabiorą mi to, co udało mi się zdobyć, automatycznie odczuwam wrogość względem nich. Ludzie ci stanowią zagrożenie dla mnie, a właściwie dla mojego starego ja. Nie mogę im przebaczyć, bo to oznaczałoby zaryzykowanie ponownej utraty tego, co dla starego ja jest niezmiernie cenne. Podobnie jak po poparzeniu unikam miejsca, które sprawiło mi ból, tak samo unikam ludzi, którzy mnie zranili, którzy stanowią dla mnie zagrożenie. Zamykam się na ludzi, a tym samym zamykam się na Boga. Mój rozwój duchowy jest zatrzymany, sparaliżowany.

Prawdziwym rozwiązaniem tego problemy, jest „zdobywanie skarbów w niebie, gdzie rdza nie może zniszczyć, ani złodziej ukraść.” Jeśli największą wartość dla mnie stanowi miłość Jezusa, to nikt mi nie może zagrozić, nikt nie może być moim wrogiem, bo „nikt nie może mnie odłączyć od miłości Chrystusa.” Nie muszę zamykać się na żadnego człowieka, mogę przebaczyć każdemu i być zawsze otwarty na Boga.

 

DO TYŁU                                                                                            DO PRZODU


SŁOWO WSTĘPNE       ŻYCIE DUCHOWE     ROZWÓJ "STAREGO CZŁOWIEKA"    

WPŁYW "STAREGO JA" NA ZACHOWANIE CZŁOWIEKA    ŚMIERĆ "STAREGO CZŁOWIEKA" 

  MODLITWA GŁĘBI   WOLA I INTENCJA W MODLITWIE GŁĘBI   OCZYSZCZENIE I ZJEDNOCZENIE  

STRONA GŁÓWNA