1. MIŁOŚĆ W ŻYCIU CZŁOWIEKA
1.1. DOŚWIADCZENIE MIŁOŚCI
Człowiek
może nauczyć się wielu życiowych prawd od innych ludzi. Jednak istnieją
sprawy, których nie można pojąć bez ich doświadczenia. Jedną z nich jest
miłość. Jeśli nigdy nie doświadczyliśmy miłości, nie pojmiemy, czym ona
jest, nawet jeśli ktoś będzie usilnie próbował nam to wytłumaczyć. Z
drugiej strony człowiek, który doświadcza miłości, wie intuicyjnie, że to,
co właśnie przeżywa, jest miłością. Miłość otwiera człowieka na innych
ludzi i łączy go z nimi. Wyrywa go z jego małego egoistycznego świata i
ukazuje mu niedostrzegane dotychczas, nowe i rozległe perspektywy życia.
Człowiek, który kocha, jest wyzwolony przez tę miłość z różnych lęków i
zostaje obdarzony nową wolnością, a jednocześnie staje się przepełniony
wielką nadzieją i olbrzymią radością. Człowiek ten wie, że to, co
doświadcza jest autentycznym szczęściem, że jest istotą człowieka, czyli
czymś, bez czego człowiek nie może żyć prawdziwie po ludzku.
Nawet ten człowiek, który nie zna miłości
lub zapomniał już własnego jej doświadczenia, z pewnością uzna fakt, że
jest ona czymś szczególnym w życiu człowieka. Do prawidłowego rozwoju
dziecko potrzebuje wiele, ale czyż najbardziej ze wszystkiego nie
potrzebuje właśnie miłości? Dziecku może brakować nawet tak istotnych
rzeczy, jak zdrowie czy pożywienie, jeśli jednak jego rodzice kochają się
wzajemnie, a dziecko odczuwa, że ono także jest kochane, ma duże szanse,
aby wyrosnąć na wspaniałego człowieka. Jeśli jednak dziecko będzie miało
zaspokojone wszystkie inne potrzeby, ale nie będzie kochane, istnieje
bardzo duże niebezpieczeństwo, że będzie borykało się z przeróżnymi
psychicznymi problemami. Takie dziecko nie będzie znało swojej własnej
wartości, nie będzie w stanie kochać siebie, ani innych ludzi. W
rezultacie nie będzie mogło prawidłowo się rozwijać, a niekiedy nie będzie
miało w ogóle sił potrzebnych do życia. Miłość odgrywa bardzo dużą rolę
nie tylko w dzieciństwie, ale także i w późniejszym wieku. Jak wielką
radością i entuzjazmem wobec życia napełniony jest młody człowiek, który
kocha lub przynajmniej ma nadzieję, że już niedługo spotka prawdziwą,
niekończącą się miłość; ile dobra i ciepła potrafi wykrzesać miłość z
człowieka, który jej doświadcza; jak bardzo miłość upiększa i uszlachetnia
człowieka. Jeśli porównamy ciągle skoncentrowanego na sobie starca, który
żył bez miłości, ze starcem, którego życie napełnione było miłością,
jeszcze pełniej uświadomimy sobie wagę miłości w życiu człowieka.
1.2.
PROBLEM MIŁOŚCI
Wszyscy ludzie
doświadczają miłości jako największego szczęścia. W rzeczywistości tylko
miłość jest w stanie doskonale zaspokoić najistotniejsze potrzeby
człowieka i w pełni go uszczęśliwić. Właśnie z tego powodu miłość jest
naszym najgłębszym i najmocniejszym pragnieniem. Jednakże z tą miłością
wiąże się wielki problem. Każdy, kto w swoim życiu, chociaż trochę kochał
drugiego człowieka, z całą pewnością dobrze zna ten problem i doskonale
wie, jak trudno jest wytrwać w miłości do końca.
Jeśli
doświadczyłeś miłości jako wielkiego szczęścia, spróbuj przypomnieć sobie
jak długo trwał ten stan. Czy przypadkiem twoja miłość nie osłabła wtedy,
gdy zauważyłeś, że wprawdzie obdarza cię ona wielkim szczęściem, to
jednocześnie jest źródłem nieznanych ci dotąd cierpień? Czy odczuwane
szczęście nie zakończyło się wtedy, gdy zacząłeś porównywać zyski i straty
związane z tą miłością, gdy zdecydowałeś się na obronę przed niepożądanymi
skutkami tej miłości, na ratowanie własnej niezależności i własnego życia?
Kochający
człowiek jest narażony na liczniejsze zranienia, niż ten, który nie kocha.
Wynika to z faktu, że przez miłość człowiek łączy swój los z kimś drugim i
od tej chwili doświadczenia, które bez tej więzi nie miałyby z nim nic
wspólnego, zaczynają go dotyczyć. Pewne doświadczenia powodują cierpienie
tylko dlatego, że człowiek kocha. Gdyby nie kochał, to samo doświadczenie
nie powodowałoby cierpienia. Przykładem na to może być nasza reakcja na
cierpienie drugiego człowieka. Cierpienie kogoś obcego może być nam
obojętne lub wywołać nasze współczucie. Jeśli jednak cierpi człowiek,
którego kochamy, jego cierpienia stają się naszymi cierpieniami. Czasami
łatwiej jest znosić własne cierpienia, niż patrzeć na cierpienia kochanej
osoby. Innym przykładem może być nasza reakcja na czyjeś zachowanie. Gdy
ktoś mnie zlekceważy, zwymyśla lub w inny sposób potraktuje
nieprzyzwoicie, moja reakcja będzie także zależała od mojego stosunku do
niego. Jeśli będzie to ktoś, kogo w ogóle nie cenię, lub na kim mi nie
zależy, najprawdopodobniej oburzę się, ale nie będę się tym aż tak bardzo
przejmował. Jeśli jednak będzie to ktoś, kogo kocham, będę bardzo głęboko
zraniony, będę cierpiał – tym bardziej, im bardziej go kocham. Miłość
pragnie wzajemności, obecności oraz jedności. Z tego powodu poznanie
prawdy o tym, jak bardzo kochający się wzajemnie różnią się od siebie, jak
różne są ich oczekiwania czy też nadzieje związane ze wspólną miłością,
jest dla nich cierpieniem, którego wcześniej nie znali. Także niemożność
spotkania, różne nieporozumienia czy niemożliwe do spełnienia oczekiwania
stają się dla kochających ludzi przyczyną cierpienia.
Chociaż
doświadczamy miłości jako największego szczęścia, chociaż jest ona naszym
najgłębszym i największym pragnieniem, chociaż poznajemy ją przez
doświadczenie, miłość zawsze pozostaje dla nas wielką tajemnicą. Dotyka
ona najgłębszych warstw naszej istoty, zmienia nasze zachowanie, nasz
system wartości, a ostatecznie nas samych. A przy tym jest czymś bardzo
złożonym i może sprawiać wrażenie, że jest pełna sprzeczności. Nie wiemy w
jaki sposób i dokąd próbuje nas ona prowadzić. Miłość napełnia człowieka
wielką nadzieją i radością, ale jednocześnie niszczy „normalność”, do
której człowiek był przyzwyczajony i wybija go z wygodnego spokoju.
Niszcząc dotychczasową stabilizację, powoduje smutek, a nawet poczucie
zagrożenia. Jest źródłem siły, a jednocześnie osłabia, czyni człowieka
bezbronnym i często rani. Jest źródłem wolności i życia, ubogaca nas
szczególną więzią z drugą osobą, lecz jednocześnie czyni nas
odpowiedzialnymi za nią i w ten sposób ogranicza niezależność, wymaga od
nas rezygnacji z siebie, poskromienia swego egoizmu, a niejednokrotnie
oddania życia za ukochaną osobę.
Miłość
zatem zaspokaja wiele naszych głębokich pragnień, ale jednocześnie jest
przyczyną wielu doświadczeń, których instynktownie pragniemy uniknąć. Jest
źródłem szczęścia, jednocześnie towarzyszy jej jednak wiele cierpień.
Miłość pociąga nas swoim urokiem, lecz jednocześnie wywołuje w nas lęk i
odpycha nas od siebie.
Często
człowiek może czuć się przez nią oszukanym, gdyż z czasem okazuje się być
ona czymś zupełnie innym, niż można się było tego początkowo spodziewać.
Ilu ludzi gotowych jest przyjąć wszystkie konsekwencje miłości? Ilu
posiada siłę i odwagę, aby pójść do końca jej drogą? Wydaje się, że bardzo
wielu dochodzi do przekonania, że miłość przekracza ich siły i że w ogóle
nie można jej zrealizować. Ostatecznie wielu ludzi właśnie z powodu lęku
przed cierpieniami, które towarzyszą miłości, rezygnuje z niej, nawet
zanim zdoła poznać, czym jest i dokąd prowadzi.
1.3. PSEUDOMIŁOŚĆ
Bardzo
myli się ten, kto uważa, że porzucając miłość nie będzie już więcej jej
pragnąć. To pragnienie wrośnięte jest w nas tak głęboko, że mimo usilnych
starań nie jesteśmy w stanie go wykorzenić. Co możemy w tej sytuacji
uczynić?
Bardzo
wielu ludzi usiłuje zastąpić prawdziwą, autentyczną miłość – miłością
fikcyjną, czyli pseudomiłością. Pseudomiłość to taka relacja z drugą
osobą, a nawet inną istotą żywą, instytucją lub rzeczą, która wywołuje w
nas przyjemne i pożądane uczucia, podobne do tych, które towarzyszą
prawdziwej miłości, a jednocześnie stosunkowo łatwo jest ją kontrolować.
Człowiek „płaci” za pożądane korzyści tylko wtedy, kiedy chce i tylko
tyle, ile uważa za opłacalne. Dzięki warunkowemu zaangażowaniu w tą
relację człowiek nie wiąże się z jej przedmiotem tak głęboko, jak w
przypadku prawdziwej miłości. W każdej chwili może tą więź zerwać i
zastąpić ją inną relacją, którą uzna za bardziej korzystną. W związku z
tym pseudomiłość nie obarcza człowieka odpowiedzialnością za drugą osobę,
nie wymaga od niego wyjścia poza swe obronne mury i narażania się na różne
cierpienia. W przeciwieństwie do prawdziwej miłości, pseudomiłość może być
i niestety często jest towarem, który można kupować lub sprzedawać.
Taka
pseudomiłość może wydawać się idealnym rozwiązaniem problemu człowieka,
jednakże w rzeczywistości jest to początek prawdziwych problemów. Natury
ludzkiej, dla której prawdziwa miłość jest największą potrzebą, nie możemy
oszukać. Dlatego też wybór fikcyjnej miłości jest wyborem fikcyjnego
szczęścia, czyli krótkotrwałej satysfakcji i jedynie powierzchownej,
kruchej radości. Radość ta znika wraz ze zmianą zewnętrznych warunków.
Tego rodzaju satysfakcja oraz radość daje człowiekowi moment wytchnienia
od jego problemów i zmartwień, ale wraz z jej zanikiem zmartwienia te, a
szczególnie samotność i smutek, przybierają na sile.
Działanie
pseudomiłości przypomina działanie narkotyków. Na początku pomagają one
bardzo skutecznie regulować stan emocjonalny. Człowiek ma wrażenie, że
narkotyki go ożywiają, że są rozwiązaniem jego życiowych problemów. Jest
nimi tak zauroczony, że nie zauważa rzeczywistych skutków ich działania.
Aby zdobyć narkotyki, na których zapotrzebowanie wzrasta w miarę ich
zażywania, musi wyzbywać się rzeczy, które do tej pory cenił. Ostateczną
ceną, jaką musi zapłacić za to „rozwiązanie”, jest jego własne życie.
Człowiek, który usiłuje zaspokoić pragnienie miłości fikcyjną miłością, na
początku może odnosić wrażenie całkowitej satysfakcji i zadowolenia,
dzięki czemu może nabrać przekonania, że jest na właściwej drodze. Jednak
życie pseudomiłością jest w gruncie rzeczy życiem egoistycznym. Człowiek,
który żyje takim życiem coraz bardziej zamyka się w sobie, coraz bardziej
oddala się od innych ludzi. Takiemu człowiekowi coraz trudniej jest
nawiązać prawdziwą miłosną relację z inną osobą. Na dodatek dla uzyskania
podobnej satysfakcji, potrzebna jest coraz to większa dawka. Odczuwana na
początku wolność, przemienia się w uzależnienie. Z pana i władcy, człowiek
przemienia się w niewolnika. W konsekwencji tego, staje się bardziej
nieszczęśliwy niż był, zanim zrezygnował z autentycznej miłości. W ten
sposób próba zaspokojenia pragnienia miłości pseudomiłością jest tylko
pozornym rozwiązaniem problemu cierpienia. Takie życie nie daje żadnych
nadziei na osiągnięcie prawdziwej miłości oraz prawdziwego szczęścia,
dlatego nie powinien dziwić fakt, że wielu ludzi żyjących w ten sposób
popada w rozpacz.
Oczywiście
nie jest łatwo uznać prawdę, że znalazło się w beznadziejnej sytuacji.
Człowiek bardzo często ukrywa ten fakt nawet przed samym sobą. Utrata
nadziei jest dla człowieka utratą sił potrzebnych do życia. Może on żyć
bez miłości oraz bez szczęścia, ale nie może żyć bez nadziei, że kiedyś je
zdobędzie. Choćby nadzieja była mała, a nawet złudna, człowiek potrzebuje
jej i usiłuje ją zdobyć za wszelką cenę, choćby nawet za cenę odcięcia się
od rzeczywistości, za cenę oszukiwania samego siebie.
1.4. NADZIEJA
Jezus
Chrystus, który urodził się przed ponad 2000 lat, jest człowiekiem, który
żył miłością, taką, jakiej każdy z nas pragnie w głębi własnego serca.
Ukazując nam prawdziwy urok człowieka żyjącego pełnią miłości Jezus
objawił nam także źródło tej miłości oraz źródło siły i odwagi potrzebnej
do przyjęcia cierpień, które jej towarzyszą. Jezus Chrystus pragnie
obdarzyć nas niezachwianą i rzeczywistą nadzieją oraz doprowadzić nas do
pełni miłości.
Ponieważ
obcujemy tutaj z Wielką Tajemnicą, wyczerpujące objaśnienie nadziei i
miłości, którą objawił nam Jezus, jest niemożliwe, ale także i
niepotrzebne. Tym, czego każdy z nas naprawdę potrzebuje, jest
doświadczenie prawdy, o której tutaj będzie mowa, a konkretnie osobiste
spotkanie Jezusa Chrystusa. Spotkanie to, podobnie jak w przypadku św.
Pawła, może być nagłe, może zdarzyć się w najmniej oczekiwanym momencie.
Jednak ważne jest nasze przygotowanie na to spotkanie poprzez pragnienie
prawdy i jej poszukiwanie. Jednym ze sposobów poszukiwania prawdy jest
rozmyślanie nad słowami Pisma św., które Bóg w tajemniczy sposób kieruje
do każdego z nas.
Mam
nadzieję, że przedstawione na kolejnych stronach fragmenty Słowa Bożego
oraz krótkie komentarze pomogą w choćby częściowym poznaniu nadziei i
miłości, którą pragnie ofiarować nam Jezus Chrystus, a przede wszystkim
będą pomocą w przygotowaniu się na spotkanie Jezusa Chrystusa, który sam
jest Prawdą, Nadzieją i Miłością, w którego ranach jest nasze pełne
uzdrowienie, który sam osobiście jest naszym Zbawieniem.