6. UZDROWIENIE CZŁOWIEKA
6.1. NAJWIĘKSZY DAR
„Nikt nie
ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół
swoich.”
J15:13
Ludzie, którzy umęczyli i zabili Jezusa,
byli przekonani, że w ten sposób wykazali swoją wyższość nad Nim. Jednak w
rzeczywistości nie byliby w stanie Go skrzywdzić w ten sposób, gdyby On do
tego nie dopuścił, gdyby sam nie wydał się w ich ręce. Podczas Ostatniej
Wieczerzy Jezus podkreśla, że nikt Mu życia nie zabiera, ale, że On sam
dobrowolnie je oddaje.
Jezus ukazywał swoją miłość do ludzi
poprzez ofiarną i bezinteresowną służbę. Dobrowolne oddanie się w ręce
swoich wrogów było wyrazem największej miłości. Wprawdzie ukrzyżowanie
Jezusa było grzechem ludzi, którzy sprzeciwili się pragnieniu Boga, to
jednak dobrowolne ofiarowanie siebie przez Jezusa, uczyniło z tej śmierci,
największy dar. Był to dar życia, dar samego siebie, jaki Jezus złożył
Bogu oraz wszystkim ludziom.
W ten sposób Jezus ukazuje nam, że
powołanie do pełnej miłości jest powołaniem do uczynienia ze swojego życia
daru dla drugiej osoby. Tylko wtedy, kiedy człowiek żyje dla drugiego
człowieka, kiedy jego życie jest darem dla innych, żyje pełnią miłości,
żyje w pełni po ludzku. Miłość dojrzewa poprzez służbę bliźniemu, poprzez
stopniowe wyrzekanie się siebie, dla dobra drugiego człowieka.
Przeczytaj: J10,1-18; 12,24-25
6.2. BARANEK BOŻY, KTÓRY GŁADZI GRZECHY ŚWIATA
„Nazajutrz
zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który
gładzi grzech świata.” J1,29
Jan Chrzciciel przedstawił Jezusa jako
Bożego Baranka, który gładzi grzech świata. Aby zrozumieć sens tego
symbolicznego określenia, musimy poznać sposób pojmowania ofiary, którą
Żydzi składali Bogu.
Żydzi uważali zabijanie zwierząt za coś
złego, sprzecznego z przykazaniem „nie zabijaj.” Według nich tylko Bóg,
który był Dawcą życia, miał prawo to życie odebrać. Gdy człowiek odbierał
życie drugiej żyjącej istocie, uzurpował sobie prawo Boże, stawiał siebie
w miejsce Boga i w ten sposób zrywał więź, która go z Nim łączyła. Jednak
dla pasterskiego ludu, jakim był Izrael, zabijanie zwierząt było
jednocześnie koniecznością życiową. W związku z tym zabijanie zwierząt
stanowiło dla nich wielki dylemat. Aby żyć, zmuszeni byli odrywać się od
źródła życia, za jakie uważali Boga. Żydzi rozwiązywali ten problem
poprzez składanie Bogu na ofiarę krwi zabitych zwierząt. Dla Żydów krew
była znakiem życia. Ofiarowanie jej Bogu oznaczało ofiarowanie Mu życia
zabitego zwierzęcia. W ten sposób Żydzi uznawali prawa Boga i wyrażali
pragnienie ponownego nawiązania z Nim relacji, która została zerwana przez
grzech.
Tak rozumiane ofiarowanie krwi zabijanych
zwierząt zmieniało charakter tego czynu. Grzech stawał się ofiarą. To nie
Bóg potrzebował tej ofiary, ale sam człowiek. Bóg zawsze jest gotowy
przyjąć człowieka, który od Niego odszedł. Dlatego też ostatecznie
ofiarowanie krwi oznaczało pojednania się grzesznego człowieka z Bogiem.
W naszej rzeczywistości bardzo często
jedno zło powoduje drugie, jeszcze większe zło. Popełniony przez nas
grzech oślepia, zniewala i odrywa nas od Boga. Stajemy się coraz mniej
wrażliwi na zło, coraz łatwiej popełniając coraz to większe grzechy.
Zabicie Jezusa – Syna Boga, który przyszedł do nas, aby objawić nam miłość
Boga i dać nam Jego życie, było najzuchwalszym czynem człowieka,
najstraszliwszym złem, największym grzechem, najciemniejszym momentem
naszej historii. Gdybyśmy musieli ponieść ostateczną konsekwencję naszych
czynów, historia ludzkości zakończyłaby się wiecznym życiem w oderwaniu od
Boga. Jednak Jezus – Baranek Boży, ofiarował swoją krew, czyli swoje życie
Bogu i w ten sposób przemienił te wszystkie grzechy w ofiarę. Ta ofiara
zgładziła nasze grzechy i ponownie pojednała ludzi z Bogiem.
Przeczytaj: J1,29-34; Dz8,30-35;
Ap5:6-14
6.3. NOWE WIECZNE PRZYMIERZE
„Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał
mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na
moją pamiątkę!» Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to
Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.” Łk 22,19-20
Na krzyżu Jezus nie ofiarował Bogu swojego
cierpienia, ani też śmierci, ale swoje życie, samego siebie, jako wyraz
swej doskonałej miłości. Jednocześnie przez Jezusa, Bóg ofiarował każdemu
człowiekowi swoją nieograniczoną miłość i objawił, że miłość ta nigdy się
nie zmieni, nigdy nie wygaśnie. To spotkanie oraz wzajemne ofiarowanie się
dwóch doskonałych miłości jest zawiązaniem Nowego i Wiecznego Przymierza
pomiędzy Bogiem i ludzkością. Poprzez to Przymierze została zasypana
bezdenna przepaść oddzielająca człowieka od Boga, która powstała w wyniku
grzechu pierworodnego. To Nowe Przymierze jest prawdziwym pojednaniem
między Bogiem i człowiekiem. Dzięki niemu możemy zbliżyć się do Boga i w
pełni zjednoczyć się z Nim.
„Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna
swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych,
którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód
tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego,
który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem.
Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.” Ga 4,4-7
Każdemu człowiekowi, który uczestniczy w
tym Przymierzu, Bóg daje swojego Ducha, czyli swoją miłość i swoje życie.
W ten sposób czyni go swoim dzieckiem. Konsekwentnie, człowiek ten staje
się obywatelem Królestwa Bożego, członkiem Bożej Rodziny.
Dzięki zawartemu na krzyżu Nowemu
Przymierzu każdemu człowiekowi zostało umożliwione uczestnictwo w
wewnętrznym życiu Boga, a przez to całkowite i trwałe uzdrowienie.
6.4. PŁYNĄCE Z KRZYŻA UZDROWIENIE
„On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali
być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości - Krwią Jego ran
zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz
nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych.”
1P2,19-25
Niewłaściwa relacja z Bogiem uniemożliwia
człowiekowi realizację jego największej możliwości, jaką jest zdolność do
kochania, jest także ostateczną przyczyną wszystkich innych jego
nieszczęść. Z tego powodu tą niewłaściwą relację z Bogiem, możemy uznać za
największy problem człowieka, za jego największą chorobę. Jest to choroba,
która wiedzie nie tylko do śmierci fizycznej, ale także do śmierci
duchowej.
Poprzez swoje życie, a szczególnie poprzez
swoją mękę oraz śmierć na krzyżu, Jezus ukazuje nam prawdziwy obraz Boga i
w ten sposób uwalnia nas od lęku przed Bogiem, a co więcej wzbudza w nas
pragnienie zbliżenia się do Boga i pojednania się z Nim. Na krzyżu
zawiązał Nowe Wieczne Przymierze, a następnie posłał nam Ducha Bożego i w
ten sposób umożliwił nam dostęp do Boga i nawiązanie z Nim miłosnej
relacji, w jakiej sam żyje.
Trwanie w miłości pomimo towarzyszących jej
cierpień jest możliwe nie dzięki silnej woli człowieka, ale dzięki mocy
samego Boga. Jeśli podobnie jak Jezus doświadczymy ojcowskiej miłości Boga
i ją przyjmiemy, nabierzemy mocnego, wewnętrznego przekonania, że naprawdę
jesteśmy kochani przez Boga, że rzeczywiście jesteśmy Jego umiłowanymi
dziećmi. Wtedy ta miłość będzie nas ciągle rozpalała. Płonąc miłością Boga
bardziej niż czegokolwiek będziemy pragnęli pełnić Jego wolę, aby coraz
bardziej pogłębiać nasze zjednoczenie z Bogiem. Prawda o tym, że jesteśmy
dziećmi samego Boga, stanie się naszą najgłębszą tożsamością i będzie
miała decydujący wpływ na nasze wybory, decyzje i postawy. Będziemy także
pragnęli nadejścia Królestwa Bożego, czyli realizacji pragnienia Boga, aby
wszyscy ludzie byli połączeni miłością z Bogiem oraz między sobą. Gdy
miłość Boga, świadomość bycia Jego dzieckiem oraz wizja Królestwa Bożego
staną się naszymi najcenniejszymi skarbami, a tym samym najsilniejszym
motorem działania, żadna siła nie będzie w stanie oderwać nas od Boga.
Wtedy, podobnie jak Jezus, będziemy mogli kochać każdego człowieka w
każdej sytuacji i będziemy żyli zgodnie z naszą najgłębszą naturą,
będziemy całkowicie uzdrowieni. Właśnie to uzdrowienie jest zbawieniem,
którego każdy z nas najbardziej potrzebuje.
Przeczytaj: 1P 2,19-25: Rz 8,35-39;
Łk12,49
6.5. POZNANIE JEZUSA
„A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie,
jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.”
J17,3
Zbliżenie się do Boga oraz przyjęcie Jego
miłości nie jest wynikiem zrozumienia nauki Jezusa, ani nawet konsekwencją
odczytania objawienia, które się przez Niego dokonało, ale jest owocem
osobistego poznania Jezusa. To poznanie Jezusa także nie jest problemem
intelektualnym i wcale nie polega na zebraniu i zapamiętaniu wielkiej
ilości informacji o Jego życiu. Poznanie Jezusa to osobiste spotkanie oraz
nawiązanie z Nim przyjacielskiej relacji. Przygotowaniem do tego spotkania
może być medytacyjne czytanie Słowa Bożego oraz poznawanie życia i nauki
Jezusa, ale najważniejsze jest bezpośrednie zwrócenie się do Niego, czyli
osobista modlitwa i zaproszenie Go do własnego życia.
Gdy przyjmiemy Jezusa do swojego życia i
będziemy żyć z Nim w serdecznej, przyjacielskiej relacji zachowując
wierność w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, nasza więź z Jezusem
będzie się ciągle pogłębiała. Gdy zostanie ona udoskonalona, staniemy się
z Nim jedno i zostaniemy upodobnieni do Niego.
Poznanie Jezusa jest w rzeczywistości
poznaniem samego siebie, jest poznaniem tego, kim naprawdę jestem.
Upodobnienie do Jezusa jest staniem się tym, kim Bóg pragnie, abym był,
jest osiągnięciem celu, który wyznaczył mi mój Stworzyciel.
Czy istnieje coś ważniejszego niż
osiągnięcie celu własnego życia i stanie się prawdziwym sobą? Czy mogę
zaofiarować Bogu, światu, ludziom, czy też samemu sobie coś wspanialszego,
coś bardziej wartościowego? Czy jest sens marnować siły na osiągnięcie
innych celów, które są jedynie iluzją, i ostatecznie nie mają rzeczywistej
wartości, ani dla mnie samego, ani dla żadnego innego człowieka?
Przeczytaj: J14,6; Flp3,8-11; Ef3,17-19;
1J3,1-2; 2Kor3,18
6.6. MODLITWA
Jezu Chryste, mój Zmartwychwstały Panie!
Ty obiecałeś być zawsze ze mną.
Wierzę, że jesteś obecny w radości i w
smutku,
w zdrowiu i chorobie, w obfitości i
głodzie.
Panie Ty obiecałeś nadal objawiać mi Imię
Boga.
Wierzę, że doświadczanie Twojej miłość,
jest poznawaniem miłości Ojca.
Doświadczanie Twojej wierności i mocy
jest poznawaniem wierności i mocy Ojca
Niebieskiego.
Pociągaj mnie coraz mocniej ku sobie,
abym przez życie z Tobą,
stawał się coraz bardziej tym, kim już
jestem –
dzieckiem Twojego i mojego Ojca.
Wzmacniaj moją miłość do Ciebie,
aby umierał we mnie stary człowiek,
wraz z jego egoistycznymi nawykami.
Wzmacniaj moją wytrwałość,
abym nie ustawał w poznawaniu Ciebie
i ciągle pogłębiał łączącą nas więź,
aby żadna siła nie oderwała mnie nigdy od
Twojej miłości.
Wzmacniaj we mnie pragnienie Królestwa
Bożego,
abym nie szczędził sił na współpracę w
jego realizacji
i głoszenie jego nadejścia.
Niech Twoje zmartwychwstanie,
Twoja żywa obecność w moim życiu
będzie źródłem odwagi i mocy,
abym nie lękał się spalać w służbie
bliźnim
i uczynił ze swego życia dar dla Ojca.
Wierzę, że śmierć nie będzie końcem,
ale dzięki Twojej mocy stanie się bramą do
Królestwa Światła,
gdzie wraz ze wszystkimi braćmi i
siostrami
będę przebywał z Tobą, Ojcem i Duchem
Świętym
na wieki wieków.
Amen.