MIŁOŚĆ I CIERPIENIE

MĘKA I ZMARTWYCHWSTANIE CHRYSTUSA, ŹRÓDŁEM UZDROWIENIA CZŁOWIEKA

Bogusław Nowak svd

 

 

SPIS TREŚCI

   WSTĘP

1. MIŁOŚĆ W ŻYCIU CZŁOWIEKA

2. CZY MOŻNA KOCHAĆ DO KOŃCA?

3. DLACZEGO JEZUS POTRAFIŁ KOCHAĆ DO KOŃCA?

4. DLACZEGO TAK WIELU LUDZI NIE KOCHA DO KOŃCA?

5. OBJAWIENIE BOŻEJ MIŁOŚCI

6.  UZDROWIENIE CZŁOWIEKA

7. DROGA PIOTRA DO PEŁNI

     MIŁOŚCI

    ZAKOŃCZENIE – MIŁOŚĆ PONAD WSZYSTKO

 

 

 

 

6. UZDROWIENIE CZŁOWIEKA

 

 

6.1. NAJWIĘKSZY DAR

 

„Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.” J15:13  

 

Ludzie, którzy umęczyli i zabili Jezusa, byli przekonani, że w ten sposób wykazali swoją wyższość nad Nim. Jednak w rzeczywistości nie byliby w stanie Go skrzywdzić w ten sposób, gdyby On do tego nie dopuścił, gdyby sam nie wydał się w ich ręce. Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus podkreśla, że nikt Mu życia nie zabiera, ale, że On sam dobrowolnie je oddaje.

Jezus ukazywał swoją miłość do ludzi poprzez ofiarną i bezinteresowną służbę. Dobrowolne oddanie się w ręce swoich wrogów było wyrazem największej miłości. Wprawdzie ukrzyżowanie Jezusa było grzechem ludzi, którzy sprzeciwili się pragnieniu Boga, to jednak dobrowolne ofiarowanie siebie przez Jezusa, uczyniło z tej śmierci, największy dar. Był to dar życia, dar samego siebie, jaki Jezus złożył Bogu oraz wszystkim ludziom.

W ten sposób Jezus ukazuje nam, że powołanie do pełnej miłości jest powołaniem do uczynienia ze swojego życia daru dla drugiej osoby. Tylko wtedy, kiedy człowiek żyje dla drugiego człowieka, kiedy jego życie jest darem dla innych, żyje pełnią miłości, żyje w pełni po ludzku. Miłość dojrzewa poprzez służbę bliźniemu, poprzez stopniowe wyrzekanie się siebie, dla dobra drugiego człowieka.

 

Przeczytaj: J10,1-18; 12,24-25

 

 

6.2. BARANEK BOŻY, KTÓRY GŁADZI GRZECHY ŚWIATA

 

Nazajutrz zobaczył Jezusa, nadchodzącego ku niemu, i rzekł: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata.” J1,29  

 

Jan Chrzciciel przedstawił Jezusa jako Bożego Baranka, który gładzi grzech świata. Aby zrozumieć sens tego symbolicznego określenia, musimy poznać sposób pojmowania ofiary, którą Żydzi składali Bogu.

 Żydzi uważali zabijanie zwierząt za coś złego, sprzecznego z przykazaniem „nie zabijaj.” Według nich tylko Bóg, który był Dawcą życia, miał prawo to życie odebrać. Gdy człowiek odbierał życie drugiej żyjącej istocie, uzurpował sobie prawo Boże, stawiał siebie w miejsce Boga i w ten sposób zrywał więź, która go z Nim łączyła. Jednak dla pasterskiego ludu, jakim był Izrael, zabijanie zwierząt było jednocześnie koniecznością życiową. W związku z tym zabijanie zwierząt stanowiło dla nich wielki dylemat. Aby żyć, zmuszeni byli odrywać się od źródła życia, za jakie uważali Boga. Żydzi rozwiązywali ten problem poprzez składanie Bogu na ofiarę krwi zabitych zwierząt. Dla Żydów krew była znakiem życia. Ofiarowanie jej Bogu oznaczało ofiarowanie Mu życia zabitego zwierzęcia. W ten sposób Żydzi uznawali prawa Boga i wyrażali pragnienie ponownego nawiązania z Nim relacji, która została zerwana przez grzech.

Tak rozumiane ofiarowanie krwi zabijanych zwierząt zmieniało charakter tego czynu. Grzech stawał się ofiarą. To nie Bóg potrzebował tej ofiary, ale sam człowiek. Bóg zawsze jest gotowy przyjąć człowieka, który od Niego odszedł. Dlatego też ostatecznie ofiarowanie krwi oznaczało pojednania się grzesznego człowieka z Bogiem.

W naszej rzeczywistości bardzo często jedno zło powoduje drugie, jeszcze większe zło. Popełniony przez nas grzech oślepia, zniewala i odrywa nas od Boga. Stajemy się coraz mniej wrażliwi na zło, coraz łatwiej popełniając coraz to większe grzechy. Zabicie Jezusa – Syna Boga, który przyszedł do nas, aby objawić nam miłość Boga i dać nam Jego życie, było najzuchwalszym czynem człowieka, najstraszliwszym złem, największym grzechem, najciemniejszym momentem naszej historii. Gdybyśmy musieli ponieść ostateczną konsekwencję naszych czynów, historia ludzkości zakończyłaby się wiecznym życiem w oderwaniu od Boga. Jednak Jezus – Baranek Boży, ofiarował swoją krew, czyli swoje życie Bogu i w ten sposób przemienił te wszystkie grzechy w ofiarę. Ta ofiara zgładziła nasze grzechy i ponownie pojednała ludzi z Bogiem.

 

Przeczytaj: J1,29-34; Dz8,30-35; Ap5:6-14

 

 

6.3. NOWE WIECZNE PRZYMIERZE

 

„Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.” Łk 22,19-20

 

Na krzyżu Jezus nie ofiarował Bogu swojego cierpienia, ani też śmierci, ale swoje życie, samego siebie, jako wyraz swej doskonałej miłości. Jednocześnie przez Jezusa, Bóg ofiarował każdemu człowiekowi swoją nieograniczoną miłość i objawił, że miłość ta nigdy się nie zmieni, nigdy nie wygaśnie. To spotkanie oraz wzajemne ofiarowanie się dwóch doskonałych miłości jest zawiązaniem Nowego i Wiecznego Przymierza pomiędzy Bogiem i ludzkością. Poprzez to Przymierze została zasypana bezdenna przepaść oddzielająca człowieka od Boga, która powstała w wyniku grzechu pierworodnego. To Nowe Przymierze jest prawdziwym pojednaniem między Bogiem i człowiekiem. Dzięki niemu możemy zbliżyć się do Boga i w pełni zjednoczyć się z Nim.

 

Przeczytaj: Hbr10,16-18

 

 

 „Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg wysłał do serc naszych Ducha Syna swego, który woła: Abba, Ojcze! A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem. Jeżeli zaś synem, to i dziedzicem z woli Bożej.” Ga 4,4-7

 

Każdemu człowiekowi, który uczestniczy w tym Przymierzu, Bóg daje swojego Ducha, czyli swoją miłość i swoje życie. W ten sposób czyni go swoim dzieckiem. Konsekwentnie, człowiek ten staje się obywatelem Królestwa Bożego, członkiem Bożej Rodziny.

Dzięki zawartemu na krzyżu Nowemu Przymierzu każdemu człowiekowi zostało umożliwione uczestnictwo w wewnętrznym życiu Boga, a przez to całkowite i trwałe uzdrowienie.

 

Przeczytaj: Ef2,19-22

 

 

6.4. PŁYNĄCE Z KRZYŻA UZDROWIENIE

 

„On sam, w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo, abyśmy przestali być uczestnikami grzechów, a żyli dla sprawiedliwości - Krwią Jego ran zostaliście uzdrowieni. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych.” 1P2,19-25

 

Niewłaściwa relacja z Bogiem uniemożliwia człowiekowi realizację jego największej możliwości, jaką jest zdolność do kochania, jest także ostateczną przyczyną wszystkich innych jego nieszczęść. Z tego powodu tą niewłaściwą relację z Bogiem, możemy uznać za największy problem człowieka, za jego największą chorobę. Jest to choroba, która wiedzie nie tylko do śmierci fizycznej, ale także do śmierci duchowej.

Poprzez swoje życie, a szczególnie poprzez swoją mękę oraz śmierć na krzyżu, Jezus ukazuje nam prawdziwy obraz Boga i w ten sposób uwalnia nas od lęku przed Bogiem, a co więcej wzbudza w nas pragnienie zbliżenia się do Boga i pojednania się z Nim. Na krzyżu zawiązał Nowe Wieczne Przymierze, a następnie posłał nam Ducha Bożego i w ten sposób umożliwił nam dostęp do Boga i nawiązanie z Nim miłosnej relacji, w jakiej sam żyje.

Trwanie w miłości pomimo towarzyszących jej cierpień jest możliwe nie dzięki silnej woli człowieka, ale dzięki mocy samego Boga. Jeśli podobnie jak Jezus doświadczymy ojcowskiej miłości Boga i ją przyjmiemy, nabierzemy mocnego, wewnętrznego przekonania, że naprawdę jesteśmy kochani przez Boga, że rzeczywiście jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi. Wtedy ta miłość będzie nas ciągle rozpalała. Płonąc miłością Boga bardziej niż czegokolwiek będziemy pragnęli pełnić Jego wolę, aby coraz bardziej pogłębiać nasze zjednoczenie z Bogiem. Prawda o tym, że jesteśmy dziećmi samego Boga, stanie się naszą najgłębszą tożsamością i będzie miała decydujący wpływ na nasze wybory, decyzje i postawy. Będziemy także pragnęli nadejścia Królestwa Bożego, czyli realizacji pragnienia Boga, aby wszyscy ludzie byli połączeni miłością z Bogiem oraz między sobą. Gdy miłość Boga, świadomość bycia Jego dzieckiem oraz wizja Królestwa Bożego staną się naszymi najcenniejszymi skarbami, a tym samym najsilniejszym motorem działania, żadna siła nie będzie w stanie oderwać nas od Boga. Wtedy, podobnie jak Jezus, będziemy mogli kochać każdego człowieka w każdej sytuacji i będziemy żyli zgodnie z naszą najgłębszą naturą, będziemy całkowicie uzdrowieni. Właśnie to uzdrowienie jest zbawieniem, którego każdy z nas najbardziej potrzebuje.

 

Przeczytaj: 1P 2,19-25: Rz 8,35-39; Łk12,49

 

 

6.5. POZNANIE JEZUSA

 

 „A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.” J17,3

 

Zbliżenie się do Boga oraz przyjęcie Jego miłości nie jest wynikiem zrozumienia nauki Jezusa, ani nawet konsekwencją odczytania objawienia, które się przez Niego dokonało, ale jest owocem osobistego poznania Jezusa. To poznanie Jezusa także nie jest problemem intelektualnym i wcale nie polega na zebraniu i zapamiętaniu wielkiej ilości informacji o Jego życiu. Poznanie Jezusa to osobiste spotkanie oraz nawiązanie z Nim przyjacielskiej relacji. Przygotowaniem do tego spotkania może być medytacyjne czytanie Słowa Bożego oraz poznawanie życia i nauki Jezusa, ale najważniejsze jest bezpośrednie zwrócenie się do Niego, czyli osobista modlitwa i zaproszenie Go do własnego życia.

Gdy przyjmiemy Jezusa do swojego życia i będziemy żyć z Nim w serdecznej, przyjacielskiej relacji zachowując wierność w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji, nasza więź z Jezusem będzie się ciągle pogłębiała. Gdy zostanie ona udoskonalona, staniemy się z Nim jedno i zostaniemy upodobnieni do Niego.

Poznanie Jezusa jest w rzeczywistości poznaniem samego siebie, jest poznaniem tego, kim naprawdę jestem. Upodobnienie do Jezusa jest staniem się tym, kim Bóg pragnie, abym był, jest osiągnięciem celu, który wyznaczył mi mój Stworzyciel.

Czy istnieje coś ważniejszego niż osiągnięcie celu własnego życia i stanie się prawdziwym sobą? Czy mogę zaofiarować Bogu, światu, ludziom, czy też samemu sobie coś wspanialszego, coś bardziej wartościowego? Czy jest sens marnować siły na osiągnięcie innych celów, które są jedynie iluzją, i ostatecznie nie mają rzeczywistej wartości, ani dla mnie samego, ani dla żadnego innego człowieka?

 

Przeczytaj: J14,6; Flp3,8-11; Ef3,17-19; 1J3,1-2; 2Kor3,18

 

 

6.6. MODLITWA

 

Jezu Chryste, mój Zmartwychwstały Panie!

Ty obiecałeś być zawsze ze mną.

Wierzę, że jesteś obecny w radości i w smutku,

w zdrowiu i chorobie, w obfitości i głodzie.

Panie Ty obiecałeś nadal objawiać mi Imię Boga.

Wierzę, że doświadczanie Twojej miłość,

jest poznawaniem miłości Ojca.

Doświadczanie Twojej wierności i mocy

jest poznawaniem wierności i mocy Ojca Niebieskiego.

Pociągaj mnie coraz mocniej ku sobie,

abym przez życie z Tobą,

stawał się coraz bardziej tym, kim już jestem –

dzieckiem Twojego i mojego Ojca.

Wzmacniaj moją miłość do Ciebie,

aby umierał we mnie stary człowiek,

wraz z jego egoistycznymi nawykami.

Wzmacniaj moją wytrwałość,

abym nie ustawał w poznawaniu Ciebie

i ciągle pogłębiał łączącą nas więź,

aby żadna siła nie oderwała mnie nigdy od Twojej miłości.

Wzmacniaj we mnie pragnienie Królestwa Bożego,

abym nie szczędził sił na współpracę w jego realizacji

i głoszenie jego nadejścia.

Niech Twoje zmartwychwstanie,

Twoja żywa obecność w moim życiu

będzie źródłem odwagi i mocy,

abym nie lękał się spalać w służbie bliźnim

i uczynił ze swego życia dar dla Ojca.

Wierzę, że śmierć nie będzie końcem,

ale dzięki Twojej mocy stanie się bramą do Królestwa Światła,

gdzie wraz ze wszystkimi braćmi i siostrami

będę przebywał z Tobą, Ojcem i Duchem Świętym

na wieki wieków.

Amen.

 

DALEJ