7. DROGA PIOTRA DO PEŁNI MIŁOŚCI
Historia Piotra Apostoła w bardzo obrazowy
sposób ukazuje nam drogę do pełni miłości. Podobnie jak w życiu każdego
świętego, także w życiu świętego Piotra możemy dostrzec wiele cennych
wskazówek, które pomogą nam w kroczeniu naszą własną drogą, tą drogą,
którą dla każdego z nas przygotował Bóg Ojciec.
7.1. SPOTKANIE Z JEZUSEM
„Gdy
(Jezus) przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci:
Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w
jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: Pójdźcie za Mną, a uczynię
was rybakami ludzi. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.”
Mt 4:18-20
Nie mamy zbyt wielu informacji o życiu,
jakie prowadził Piotr przed spotkaniem Jezusa. Wiemy, że nazywał się
Szymon. Był synem Jana (Jony). Miał przynajmniej jednego brata, któremu na
imię było Andrzej. Był żonaty, miał dom w Kafarnaum i był rybakiem. Możemy
powiedzieć, że prowadził w miarę ustabilizowane i zwyczajne życie.
Niewątpliwie słyszał o Jezusie, który w jego mieście uzdrawiał chorych i
wypędzał złe duchy. Nagle ten sławny człowiek osobiście pojawił się w Jego
domu. Ewangelista nie informuje nas o tym, czy sam Szymon zaprosił Jezusa
do siebie, czy też jego przyjaciele przyprowadzili Go do chorej teściowej.
Możliwe, że sam Jezus z własnej inicjatywy poszedł do jego domu.
Najprawdopodobniej było to pierwsze jego spotkanie z Jezusem, pierwsze
doświadczenie Jego mocy. To spotkanie z Jezusem nie przemieniło życia
Szymona. W dalszym ciągu pozostawał w Kafarnaum i zajmował się połowem
ryb. Ciągle nie było w jego życiu miejsca dla Jezusa.
Do drugiego spotkania Szymona z Jezusem
doszło nad jeziorem Genezaret w momencie, kiedy kończył on pracę. Jezus
zwrócił się do niego z prośbą o pomoc. Niewątpliwie Szymon czuł się dumny,
że to właśnie z jego pomocy skorzystał sławny Nauczyciel. Ale kiedy Jezus
obdarzył go zdumiewającym prezentem, mnóstwem ryb, które z ledwością
mieściły się w sieciach, Szymon odczuł swoją niegodność. To doświadczenie
dosłownie powaliło go na kolana. Możliwe, że dostrzeżenie swojej własnej
małości w blasku wielkości Jezusa było tak bolesne, że Szymon zapragnął,
aby Jezus jak najszybciej odszedł od niego. Jednak Jezus nie posłuchał
Szymona. Uspokoił go i przepowiedział całkowitą przemianę jego życia.
Najprawdopodobniej nie do końca zrozumiał on słowa Jezusa, ale musiał
dostrzec w nich jakąś nadzieję na lepsze, bardziej wartościowe oraz
sensowne życie i dlatego zdecydował się pozostawić wszystko i pójść za
Jezusem.
Przeczytaj: Łk4,37-39; Łk5,1-11
7.2. WZROST WIARY
„Jezus
zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty
jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony
jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew,
lecz Ojciec mój, który jest w niebie.”
Mt16,15-17
Z pośród wielu uczniów, którzy szli za
Jezusem, Szymon został wybrany do grona dwunastu Apostołów i nazwany
Piotrem, czyli Skałą. Ani Piotr, ani inni Apostołowie nie od razu poznali,
że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym. To poznanie było owocem przebywania
z Jezusem, słuchania Jego nauk, doświadczania Jego mocy i miłości. Im
dłużej byli z Jezusem, tym bardziej byli przez Niego zaskakiwani. Czyny
Jezusa prowokowały ich do zadumy nad tym, kim On jest.
Piotr był pierwszy, który otwarcie wyznał,
że uważa Jezusa za Mesjasza oraz Syna Boga Żywego. To wyznanie ukazało, że
wiedział już, kim jest Jezus. Jednak wcale nie oznaczało, że już znał
Jezusa, ponieważ ciągle nie wiedział, co to znaczy być Mesjaszem, ani tym
bardziej Synem Boga. Podobnie jak wszyscy Izraelici, był przekonany, że
Mesjasz zdobędzie władzę polityczną i będzie rządził Izraelem. To błędne
wyobrażenie było źródłem bezpodstawnych oczekiwań Piotra wobec Jezusa, a
nawet konfliktu, jaki zaistniał między nimi. Możliwe, że podobnie jak inni
Apostołowie wyobrażał sobie, jakie wspaniałe będzie jego życie, gdy Jezus
zostanie ogłoszony Królem Izraela, a on wraz z innymi Apostołami będzie
miał udział w Jego władzy, jak również bogactwie i innych królewskich
przywilejach.
Piotr był bardzo zaskoczony, kiedy Jezus
zaczął mówić o innym końcu, kiedy wyraźnie powiedział, że Jego
działalność, nie zakończy się objęciem panowania, ale cierpieniem i
śmiercią. Taka możliwość była dla Piotra tak nieprawdopodobna, albo raczej
tak bardzo trudna do zaakceptowania, że zapomniał o tym, że jest uczniem i
zaczął nawet pouczać swego Nauczyciela. Była to okazja dla Jezusa, żeby
pouczyć Piotra. Słowa Jezusa (Mt16,23), które często są tłumaczone na:
„Zejdź mi z oczu…” w języku greckim brzmią „Hyopage opiso mou ...”
i znaczą dosłownie: „Odejdź za mnie…” lub „Idź za mną ...” Tymi słowami
Jezus wezwał Piotra do tego, aby nie zapominał, że jest on uczniem i że
jego miejsce jest za Nauczycielem. To nie Jezus ma dopasowywać się do jego
wyobrażeń i oczekiwań, ale Piotr powinien być gotowy na przemianę i
dostosowanie się do wymagań swojego Mistrza. Następnie dodaje, że jego
błąd wynika z tego, że ciągle myśli po ludzku, a nie po Bożemu, że ciągle
szuka zaspokojenia swych nieuzasadnionych oczekiwań i przez to nie jest
otwarty na przyjęcie tego, co ofiaruje mu Bóg. Piotr potrzebował jeszcze
wiele czasu i doświadczenia, aby przemienić się z człowieka, który myśli
po ludzku, na człowieka, który myśli i żyje po Bożemu.
Przeczytaj:
Mt14,25-31; J6:60, 66-69; 16:13-26
7.3. WYZNANIE MIŁOŚCI I UPADEK PIOTRA
„Nikt nie
ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół
swoich.” J5,13
Trzyletnie przebywanie z Jezusem,
słuchanie Jego nauk oraz rozmaite doświadczenia, zarówno te miłe jak i
bolesne znacznie przemieniły Piotra. Kiedy podczas Ostatniej Wieczerzy
Jezus wyznał, że zostanie wydany, umęczony i ukrzyżowany, Piotr już nie
wyraża sprzeciwu, ale deklaruje, że jest gotowy cierpieć z Jezusem, iść z
Nim do więzienia, a nawet zostać zabitym. Te słowa Piotra były wyznaniem
największej miłości, tej miłości, która nie szuka własnych korzyści, ale
dobra osoby ukochanej i jest gotowa na przyjęcie wszelkich konsekwencji
związania się z tą osobą.
Możemy być przekonani, że to wyznanie
Piotra było szczere i wypłynęło z głębi jego serca. Jednakże już kilka
godzin później okazało się, że wyznanie to nie odpowiadało rzeczywistości.
W sytuacji zagrożenia, kiedy rzeczywiście mógł oddać swoje życie, a
przynajmniej zaryzykować je dla Jezusa, Piotr zaparł się Go i po prostu
uciekł. Wybrał ratowanie swojego życia, chociaż szczerze pragnął ofiarować
je za Jezusa. Wyszło na jaw to, co Jezus wiedział już wcześniej, że Piotr
nie był jeszcze gotowy do postępowania zgodnego ze swoim wewnętrznym
pragnieniem, gdyż jego miłość nie była jeszcze wystarczająco dojrzała.
Wyznanie Piotra nie było oszustwem, nie
wynikało także z pragnienia zaimponowania innym uczniom, ale raczej z
tego, że Piotr nie znał siebie samego, nie znał swoich ograniczeń, a swoje
pragnienia mylił z rzeczywistym stanem rzeczy.
Przeczytaj:
Łk22:31-34; Mt26,69-75
7.4. PRZEMIANA PIOTRA
„Zaprawdę,
zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś,
gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny
cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz.” J21,18
Zaparcie się Jezusa bardzo boleśnie
uświadomiło Piotrowi prawdziwy poziom jego miłości oraz brak sił do tego,
aby dochować wierności Jezusowi, aby być z Nim do końca. Nie mógł jeszcze
żyć tak jak żył Jezus. Nie mógł jeszcze pójść tam, gdzie On poszedł. Piotr
uświadomił sobie, że kocha Jezusa na tyle, aby przebywanie z Nim dawało mu
jakąś radość, czy też satysfakcję, aby wiązać z Nim swoje nadzieje na
przyszłość. Jednak nie kocha Jezusa na tyle, aby za Niego stracić wszystko
i oddać swoje życie. Był rozczarowany sobą i dlatego powrócił do starego
sposobu życia, do zajęcia, które wykonywał zanim spotkał Jezusa, w którym
czuł się wystarczająco mocny.
Na szczęście Jezus nie zrezygnował z
Piotra. Znał go lepiej niż on siebie samego. Wiedział, że miłość Piotra
jest ciągle daleka od doskonałości, ale także widział jego wielkie
pragnienie. Wiedział także, że jego miłość będzie mogła wzrosnąć tylko
wtedy, kiedy sam Piotr uzna własną słabość i pozwoli Jezusowi prowadzić
go. Właśnie w tym celu Zmartwychwstały Jezus przychodzi do Piotra i
trzykrotnie pyta go o jego miłość.
Znaczenie pytań Jezusa oraz znaczenie
odpowiedzi Piotra zrozumiemy pełniej, gdy weźmiemy do ręki oryginalny
grecki tekst Ewangelii Jana. Są tam użyte dwa odmienne słowa na określenie
miłości. Pierwszym jest słowo „agape” (w Biblii Tysiąclecia tłumaczone
jest na „miłować”), drugim jest słowo „philia” (tłumaczone na słowo
„kochać”). Miłość agape jest tą doskonałą miłością, którą Jezus ukazał na
krzyżu, i którą Piotr wyznał Jezusowi w Wieczerniku. Natomiast miłość
philia, jest tą miłością, którą Piotra rzeczywiście kochał Jezusa, czyli
taką, która ciągle szuka swoich korzyści i troszczy się o swoje życie
bardziej niż o dobro kochanego człowieka.
Kiedy Jezus po raz pierwszy pyta Piotra:
„Czy mnie miłujesz?” używa słowa „agape.” Pytanie to, przywołuje do
pamięci wyznanie Piotra w Wieczerniku i możemy domyśleć się, że w uszach
brzmiało następująco: „Czy rzeczywiście kochasz mnie bardziej niż inni?
Czy rzeczywiście kochasz mnie miłością doskonałą, taką miłością, jaką ja
kocham ciebie?” Piotr, który w bardzo bolesny sposób poznał rzeczywisty
stan swojej miłości do Jezusa, odpowiadając nie używa słowa „agape”, ale
słowo „philia”. Użycie tego słowa właściwie oznacza negatywną odpowiedź,
która mogłaby brzmieć następująco: „Nie Panie, nie kocham Cię miłością
doskonałą, choć tak mi się wtedy wydawało. Kocham Cię tak jak inni, taką
niedoskonałą miłością, która ciągle szuka swego.” Pomimo takiej
odpowiedzi, Jezus powierza Piotrowi misję przewodniczenia uczniom i
kierowania Kościołem. Ukazuje w ten sposób, że Jego zaufanie wcale nie
jest oparte na doskonałości Piotra. Bardziej niż doskonałość potrzebne
jest uczciwe uznanie własnej słabości.
W drugim dialogu nie ma już porównania do
innych uczniów, ale zasadniczo jest on powtórzeniem pierwszego i
najprawdopodobniej służy wzmocnieniu samoświadomości Piotra i
potwierdzeniu tego, że nie zaszła żadna pomyłka, że rzeczywiście Jezus mu
ufa i zaprasza do udziału w swojej misji. Kiedy Jezus zadaje Piotrowi
trzecie pytanie już nie używa słowa „agape”, ale zastępuje je słowem
„philia”. Najprawdopodobniej właśnie ta zmiana zasmuciła Piotra. Może
nawet pomyślał sobie, że Jezus uznał go za niezdolnego do doskonałej
miłości i ograniczył swoje pragnienia do takiej zwykłej miłości, jaką
Piotr w tej chwili Go kochał.
Jednak Jezus natychmiast wyprowadza Piotra
z błędu. Mówi mu, że w prawdzie do tej pory kierował się własnymi
upodobaniami, przekonaniami, czy też instynktem, to jednak, kiedy
wyciągnie ręce i pozwoli Jezusowo prowadzić się, jego miłość z całą
pewnością dojrzeje i będzie mógł żyć zgodnie ze swoim najgłębszym
pragnieniem. Słowa Jezusa są obietnicą, że jeśli tylko Piotr zaufa
Jezusowi, będzie szedł za Nim i wypełniał Jego wolę, osiągnie miłość
doskonalą, właśnie taką, jaką wyznał w Wieczerniku. Dopiero wtedy będzie w
stanie spełnić swoją obietnicę i przyjąć cierpienia, które będą
towarzyszyły jego miłości, a nawet oddać swoje życie.
Z tego dialogu możemy wywnioskować, że
doskonała miłość nie jest warunkiem powierzenia człowiekowi misji, czy też
zaproszenia go do udziału w misji Jezusa. Natomiast wierne wypełnianie
misji jest drogą do doskonałej miłości.
Znając prawdę o sobie Piotr z ogromną
wdzięcznością przyjął przebaczenie zmartwychwstałego Jezusa jako wyraz
Jego bezwarunkowej miłości. Uwierzył także w Jego obietnicę, dzięki czemu
został napełniony olbrzymią nadzieją. Ponieważ Piotr zaczął żyć zgodnie z
nakazem Jezusa, jego miłość stopniowo wzrastała i rzeczywiście osiągnęła
doskonałość.
Doświadczenie Piotra ukazuje, że
dojrzewanie miłości jest procesem, który może trwać nawet przez całe
życie. Wzrastamy przez pełniejsze poznawanie Jezusa oraz prawdy o sobie,
poprzez doświadczanie Jego bezwarunkowego przebaczenia po naszych
upadkach, pokładanie nadziei w Jego obietnicach oraz przez oddawanie
siebie „po kawałku” w służbie drugiemu człowiekowi.
Przeczytaj: J21,16-18; 1P1,3-9
7.5. MODLITWA
Panie Jezus Chryste!
Z głębi serca dziękuję Ci za to,
że wszedłeś w moje życie.
Dziękuję Ci za to,
że objawiłeś mi swoją miłość,
pociągnąłeś mnie ku sobie,
nadałeś memu życiu sens i kierunek.
Jezu tak bardzo pragnę kochać Cię
taką miłością, jaką Ty mnie kochasz.
Jednak moja miłość jest ciągle taka mała.
Tak często upadam, zasmucam i ranię Cię.
Wiem Panie, że Ty ciągle jesteś przy mnie,
że przytulasz mnie najmocniej,
kiedy jestem najsłabszy.
Wierzę Panie, że dzięki Twojej obecności,
nie tylko radości, ale także i smutki,
nie tylko sukcesy, ale także i porażki,
mogą przybliżyć mnie do Ciebie,
mogą pogłębić naszą więź.
Wierzę, że możesz sprawić mocą swoje
miłości,
że nawet moje upadki, niewierności i
grzechy,
pogłębią moją miłość ku Tobie.
Wspomagaj mnie Panie,
abym nigdy nie stłumił w sobie
tego wielkiego pragnienia poznawania i
kochania Ciebie.
Wzmacniaj moją cierpliwość do siebie
samego,
aby żadne upadki, nie zniechęciły mnie,
abym zawsze powstawał i szedł za Tobą aż
do końca.
Pragnę, aby moja miłość ku Tobie
ciągle wzmacniała się i przemieniała mnie,
abym własnym życiem mógł ukazać
choćby nikły promień Twojej miłości,
aby także inni ludzie poznali Cię,
zapragnęli iść za Tobą i kochać Ciebie.
Amen.