ZAKOŃCZENIE – MIŁOŚĆ PONAD WSZYSTKO
„Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną. Zwycięzcy dam zasiąść
ze Mną na moim tronie, jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na
Jego tronie.”
Ap3,20-21
Myślę, że nikogo nie potrzeba przekonywać
o tym, że zarówno nasza ziemska rzeczywistość, jak też życie człowieka
przepełnione są cierpieniem. Cierpienie nie omija nikogo. Doświadcza go
zarówno dziecko jak i starzec, biedny jak i bogaty, sprawiedliwy jak i
niesprawiedliwy, chrześcijanin jak i niechrześcijanin. Cierpienie nie
omija ani ciebie, ani mnie. Nie ominęło także Jezusa Chrystusa, Syna
Bożego.
Jaką postawę człowiek przyjmuje wobec
cierpienia? Jeśli człowiek jest przy zdrowych zmysłach, to naturalnie
stara się bronić przed cierpieniem; stara się unikać nadchodzącego
cierpienia, oraz – gdy się pojawi – jak najszybciej od niego wyzwolić. Nie
musimy nikogo uczyć takiej postawy ani przekonywać do niej, gdyż jest to
naturalne, instynktowne działanie.
Taką postawę przyjął także Jezus. Jeżeli
przyjrzymy się Jego działalności, z łatwością stwierdzimy, że poświęcił On
najwięcej czasu na walkę z cierpieniem. Sam nawet starał się unikać
cierpienia i uciekał, gdy ludzie chcieli strącić Go ze skały, czy też
ukamienować. Ukrywał się, aby uniknąć uwięzienia. Zalecał także swoim
uczniom, aby pomagali sobie wzajemnie w cierpieniach i uciekali z miejsc,
gdzie będą prześladowani.
Słowa Jezusa „ Kto nie bierze swego
krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie,
straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je?” (Mt
10,37-42), mogą wydać się sprzeczne z naturą człowieka, a co więcej,
sprzeczne z życiem i nauką Jezusa. Jezus nakazuje swoim uczniom przyjąć
cierpienie, a nawet zakazuje im bronić swego życia. Jezus nie tylko wymaga
takiej postawy od uczniów, ale sam taką postawę przyjmuje. Gdy słudzy
Arcykapłana przyszli aresztować Jezusa, On nie ucieka, ale pozwala im
pojmać siebie, ubiczować, przybić do krzyża, a nawet zabić.
Jak możemy zrozumieć te sprzeczne
zachowanie Jezusa? Jak możemy zrozumieć tą sprzeczną naukę?
Nie ulega wątpliwości, że Bóg, który jest
Dawcą życia, oraz jego miłośnikiem, nie pragnie, aby człowiek cierpiał,
albo umierał, ale aby żył. Bóg pragnie, aby człowiek żył szczęśliwie, aby
szanował zarówno życie własne, jak i życie drugiego człowieka.
Jednak tym, czego Bóg pragnie ponad
wszystko, jest miłość. Bóg pragnie, abyśmy Go kochali, abyśmy kochali
siebie samych oraz naszych bliźnich; abyśmy żyli w miłości, gdyż właśnie z
miłości i dla miłości zostaliśmy stworzeni. Tylko w miłości możemy być w
pełni szczęśliwi.
Jezus nie odmawia nam prawa do obrony
przed cierpieniem. Jest to nasz obowiązek! Jednak poucza nas także, że
naszym największym obowiązkiem, naszą największą koniecznością jest obrona
miłości, którą Bóg nas obdarował, nawet wówczas, gdy oznacza to przyjęcie
cierpień, czy nawet śmierci. Kiedy obowiązek ratowania swojego życia stoi
w konflikcie z obowiązkiem ratowania miłości, zawsze powinniśmy wybierać
miłość! Innymi słowami, Jezus poucza nas, że dojdziemy do pełni życia
tylko wtedy, kiedy celem naszych wyborów i decyzji nie będzie uniknięcie
cierpienia lub zdobycie przyjemności, ale wierność miłości, niezależnie od
tego, czy towarzyszy jej cierpienie, czy też przyjemność.
Jezus mógł nas pouczać o konieczności
przyjmowania cierpień, czy też nawet śmierci w imię miłości tylko dlatego,
że wierzył, iż Bóg Ojciec jest potężniejszy niż wszelkie cierpienie oraz
zło, potężniejszy nawet od śmierci; że każde bez wyjątku cierpienie i zło
może On przemienić w dobro. Prawdziwość tej nauki Jezus ukazał nam własną
męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Właśnie wiara w zmartwychwstanie
Jezusa, które ukazuje wierność oraz wszechmoc Boga, może pomóc nam w
przyjęciu cierpień i w wytrwaniu przy miłości aż do końca.
Tej mocy Boga możemy także doświadczyć w
naszym życiu. Wystarczy tylko zaufać Bogu i podjąć ryzyko życia zgodnego z
nauką i przykładem Jezusa Chrystusa.